Wirtualna asystentka poszukiwana od zaraz!
- Monika Bartnik
- 12 stycznia, 2021
- Social Media, Wirtualna asystentka
- 0Komentarze
Czym zajmuje się wirtualna asystentka?
Długo i intensywnie myślałam nad moją misją w życiu, nad tym co sprawia mi przyjemność, w czym jestem dobra. Pomysł przyszedł sam. Pewnego poranka obudziłam się z ideą fix na moje życie i na dalszy rozwój swojej kariery zawodowej. Wiedziałam, że znalazłam dla siebie zawód idealny, bo łączył pracę zdalną z tym, w czym jestem najlepsza, czyli w tzw. „ogarnianiu wszystkiego”.
Nie było to tak dawno, bo jakieś dwa lata temu, wtedy w Polsce WIRTUALNA ASYSTA dopiero raczkowała, a ja byłam przekonana, że „wymyśliłam sobie” zawód. Jednak gdy zrobiłam research w Google, okazało się, że się myliłam – zawód, który sobie wymarzyłam już istniał i nosił nazwę „wirtualna asystentka”, w dodatku na świecie był już bardzo popularną formą wsparcia dla licznych przedsiębiorców.
Jeszcze parę lat temu bardzo miotałam się w moim życiu zawodowym. Od wielu lat pracowałam w jednym miejscu, powoli wypalając się i pragnąć od życia czegoś więcej. Postanowiłam, że najwyższy czas coś zmienić i rozwinąć skrzydła. Przeglądałam wiele ofert pracy, byłam nawet na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, ale wciąż nie mogłam znaleźć miejsca dla siebie… Aż do chwili, kiedy podjęłam decyzję o wirtualnej asyście dla przedsiębiorców. To, jak się okazało w perspektywie czasu, był strzał w 10.
Od tej pory nigdy już nie odczułam syndromu wypalenia zawodowego, codziennie uczę się nowych rzeczy, podejmuję wyzwania i czuję się istotną częścią wielu biznesów z różnych branż. To niezwykle ciekawa, choć bardzo wymagająca praca i za to właśnie kocham ją najbardziej.
Każdy, kto prowadzi firmę, potwierdzi, że dobra asystentka jest niezastąpiona. W pewnym momencie natłok papierologii (zwłaszcza w Polsce) i innych obowiązków związanych z prowadzeniem własnego biznesu jest tak ogromny, że nie ma się na to wszystko czasu ani ochoty. Podczas gdy spędzasz godziny na kolejnej infolinii, wybierając kolejne numerki, przekierowujące Cię z jednej opcji na drugą, zwyczajnie „uciekają” Ci pieniądze. Bardzo szybko okazuje się, że sama/sam nie dajesz rady i potrzebna jest pomoc. Najczęściej pierwszą decyzją, jaką podejmuje zdesperowany i zmęczony przedsiębiorca jest zatrudnienie właśnie asystentki. Podczas gdy wszyscy wiedzą, kim jest i czym zajmuje się typowa asystentka – prawa ręka szefa – alfa i omega firmy, to pojęcie WIRTUALNA ASYSTENTKA już nie jest takie oczywiste.
W czym może pomóc wirtualna asystentka?
Wirtualna asystentka to „nowszy” odpowiednik tradycyjnej. To zawód, który został stworzony na potrzeby nowych czasów, jest dostosowany do potrzeb klienta i współczesnego rynku.
Załóżmy, że prowadzisz biuro, ale nie chcesz lub nie możesz jeszcze zatrudnić osoby na etat na nowe stanowisko, ale bardzo potrzebujesz wsparcia. Tutaj z pomocą mogę „przyjść” właśnie ja. Dzięki mnie już podczas podpisania umowy zaoszczędzisz pieniądze. Zapytasz – ale jak? Odpowiem Ci.
W jaki sposób?
Po pierwsze – nie musisz doposażyć dla mnie biura czy tworzyć nowego stanowiska pracy. Pracuję zdalnie z dowolnego miejsca. Mam własny komputer i potrzebny sprzęt biurowy. Na start nie musisz wydać ani złotówki na przygotowanie miejsca pracy dla mnie.
Po drugie – nie odprowadzasz za mnie składek ZUS, nie płacisz stałej pensji nawet w czasie zwolnienia czy nieobecności w pracy. Nie płacisz również za czas bezczynnie spędzony na „nicnierobieniu”, co niestety zdarza się w przypadku pracowników biurowych na etacie.
Po trzecie – nie jestem tylko asystentką, która zajmuje się segregacją dokumentów, czy wykonywaniem telefonów. Łączę w sobie wiele zawodów i umiejętności. Do tej pory łączyłam umiejętności i zadania potrzebne na wielu stanowiskach w tradycyjnym modelu firmy. Dziś jestem asystentka, project managerem, social media ninją, grafikiem komputerowym, informatykiem, sprzedawcą B2C lub B2B, wykonuję też wiele innych zadań, których nie sposób tu zebrać. Gdybyś chciał zatrudnić pracownika z każdej tej branży, musiałbyś im zapłacić kilka sporych pensji, o łącznej kwocie nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych!
Po czwarte i chyba najważniejsze – płacisz tylko za przepracowane godziny. Nie patrzę na zegarek, kiedy wybije godzina 17.00. Pracuję dla Ciebie tyle, ile wymaga tego sytuacja. Rozliczamy się w abonamencie miesięcznym. Prawda, że to brzmi zachęcająco?

